Licytacja

        Kilka dni temu odwiedził mojego syna kolega z podwórka. Chłopiec jest starszy od niego o jakieś dwa lata i mój pięciolatek bardzo chciał mu czymś zaimponować. Zwłaszcza, że tato kolegi jest rolnikiem i syn trochę mu zazdrości tych wszystkich maszyn rolniczych, o których sam marzy.
        Syn pokazywał swoje najlepsze zabawki, klocki i gry ale ciągle nie robił wrażenia na koledze, który wszystko komentował bez entuzjazmu, że już takie widział, albo ma takie tylko lepsze. Tak bywa. Znam już tą dziecięcą licytację kto co ma lepsze. I choć widać było, że koledze aż się oczy świecą do niektórych zabawek to ze stoickim spokojem i lekkim znudzeniem oczekiwał kolejnych atrakcji. Przyznam, że aktorem był dobrym, więc syn szukał coraz lepszych sposobów, aby zaimponować koledze. W pewnym momencie chłopak chciał skorzystać z toalety, lecz wtedy Pawełek zagrodził mu drogę. Zdziwiłam się i podglądałam z kuchni co się będzie działo. Syn stanął w rozkroku, rozłożył ręce i wyjątkowo poważnym głosem powiedział: Nie możesz tu wejść. Musisz iść na górę bo tu jest mój bardzo groźny pies. I to był strzał w dziesiątkę, bo kolega nie ma żadnego zwierzaka, a tym bardziej wyjątkowo groźnego psa. Syn widząc, że wreszcie czymś zaimponował, zaczął kontynuować swoje przedstawienie. Opowiadał, że tylko on może wejść i pogłaskać Sabę, bo ona jest bardzo duża i bardzo groźna. Chłopiec zląkł się nieco, ale Pawełek go uspokoił: Spokojnie, ze mną ci nic nie zrobi ale nie podchodź, możesz tylko zajrzeć. Po czym uchylił lekko drzwi, a że Saba była przed strzyżeniem, więc jej kudły sprawiały, że wyglądała na większą. Ponadto ci co znają naszą przygarniętą sunię, wiedzą, że jest psem po przejściach i obcy ludzie ją przerażają, więc na widok nieznanego dziecka, zaczęła nerwowo kręcić się na posłaniu i przełykać ślinę a syn dodał: Widzisz, już się złości, zamknę ją. Dodał jeszcze: Saba, spokojnie, to mój kolega, nie ruszaj go, czym wzbudził podziw kolegi.
DSC_0349
        Znając prawdę, myślałam, że skonam ze śmiechu za ścianą, ale widząc jak bardzo wcześniej Paweł próbował zaimponować znudzonemu koledze, nie zdradziłam go. Zwłaszcza, że po tej scenie kolega już nie zgrywał ważniaka, tylko poszli razem bawić się w pokoju syna.

8 myśli nt. „Licytacja

  1. ~Mała MI

    Super, bardzo lubię takie historię. Trzeba czasami komuś nosa utrzeć, bo się zapowietrzy. A i przyznam, że i mnie czasami taka nauczka spotkała i ktoś mnie sprowadził na ziemię i po latach mogę tylko powiedzieć „Dziękuję”. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  2. ~współczująca Pawełkowi

    Biedne dziecko. Musi imponowac innym, żeby mieć kolegów. Chore. A gdzie miejsce na zwyczajną przyjaźń bez takich gierek?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>