Dziecięca empatia

        Mój syn ma za kilka dni urodziny. Dzwoniłam do mamy jego kolegi, aby zaprosić go na domówkę, jak to nazwały moje dzieciaki. Jednak okazało się, że Jasiu zachorował i leży w szpitalu. Syn zrobił wielkie oczy, wyraźnie się zmartwił, bo sam kiedyś też trafił do szpitala i nie wspomina mile tego pobytu. Widziałam, że męczyła go ta wiadomość. Porozmawialiśmy na temat jego kolegi, że na pewno szybko wyzdrowieje i niebawem spotkają się na wspólnej zabawie.
        Rano, Pawełek zaraz po przebudzeniu stwierdził, że musi coś narysować dla Jasia i damy to jego tacie, żeby zawiózł Jasiowi do szpitala. Siedzi właśnie i produkuje kolejne rysunki, zastanawiając się co jeszcze ucieszy Jasia. Wyciągnął też kilka swoich książeczek, które już przeczytał a „są fajne i spodobają się Jasiowi”. Zaskoczył mnie tym, bo raczej nie jest skory do dzielenia się. Prędzej jego starszy brat odda wszystkim serce na dłoni, niż Pawełek podzieli się zabawkami. Ale mocno się przejął na myśl o koledze w szpitalu. Cieszy mnie jego zdolność współodczuwania.
        Właśnie zajrzałam do pokoju syna. Nazbierała się spora paczuszka dla Jasia. Mam nadzieję, że wywołamy tym sposobem uśmiech na jego twarzy.

5 myśli nt. „Dziecięca empatia

    1. socjoblozka Autor wpisu

      Wszystko w porządku, świetnie się mieszka tylko różne obowiązki odciągają mnie od komputera :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>