Zielone dzidziusie

W ogrodzie wiosna szaleje. Wyjątkowo wcześnie, wcześniej niż zwykle. Mam już za sobą przycinanie, nawożenie a także pielenie. Tego roku jednak łezka się w oku kręci, bo to ostatnia wiosna w tym ogrodzie. Dom sprzedany, jesienią się wyprowadzamy, na szczęście lato należy do nas i naszego ogrodu.

Znam każdą roślinkę, wiem co lubią, jak je przycinać, jak nawozić. Niektóre trzeba okrywać na zimę, inne są już zahartowane i mrozy im nie straszne. W tym roku pierwszy raz zakwitną hortensje ogrodowe, wcześniej niestety nie służył im mroźny wiatr. Azalie bardzo się rozrosły, wkraczają w przestrzeń różaneczników. Koty sąsiadów na szczęście nie połamały clematisów i tworzą one już piękną, zieloną ścianę a niedługo zakwitną różnymi kolorami.

Zupełnie nie szkoda mi domu. To tylko mury. Co prawda pełne miłych wspomnień ale pną się już w górę mury naszego nowego domu. Domu przemyślanego, zaprojektowanego specjalnie dla nas, spełniającego nasze różne potrzeby. Ale ogród to żywy organizm. Moimi roślinami będzie opiekował się ktoś inny. A jeśli nie będzie o nie dbał? A jeśli przyjadę odwiedzić sąsiadów i zobaczę swój ogród w tragicznym stanie, chorujące rośliny, cierpiące? Mam jednak nadzieję, że nowi właściciele nie pozwolą zginąć moim podopiecznym. W końcu zachwycił ich nie tylko dom, ale także wypielęgnowany ogród. Proponowałam przyszłej pani domu, że chętnie przekażę jej moją wiedzę i doświadczenie w pielęgnacji tego konkretnego ogrodu. Choć wątpię czy skorzysta, pewnie wybierze pomoc ogrodnika ale mam nadzieję, że doświadczonego, bo martwię się o te moje roślinki. A może sama trochę poczyta, poszpera w sieci, nabierze doświadczenia i będzie się opiekowała roślinami z taką miłością jak ja.

Na szczęście znalazłam sposób na otarcie łez za starym ogrodem. Kiedyś nauczyłam się jak z jednej rośliny, można pozyskać całą gromadkę nowych sadzonek. Przy okazji przycinania, gałązki można wykorzystać na przyszłe rośliny. To, co zasiliłoby kompostownik, można ukorzenić. Albo samosiejki, które normalnie powinny zostać wyplewione, bo w krótkim czasie mogą zagłuszyć rabatę, teraz z pietyzmem przesadzam do doniczek. W ten sposób od kilku lat pozyskuję nowe rośliny, którymi obsadziłam już każdy kąt obecnego ogrodu a wieloma sadzonkami podzieliłam się także z sąsiadami. Obecny ogród jest już tak zakrzewiony, że nie ma gdzie wcisnąć kolejnych roślin a nawet te co są trzeba trzymać w ryzach, aby się za bardzo nie rozrosły i nie zagłuszały mniej ekspansywnych gatunków. Jednak ogród żyje i rodzi, a to co urodzi, zbieram i dzięki temu mam już sporą grupkę „dzidziusiów”, które jesienią, niczym kolonizatorzy, zasilą mój nowy ogród. Bo tak to już jest, że coś się kończy ale co innego się zaczyna.

10 myśli nt. „Zielone dzidziusie

  1. ~anna

    Wczoraj też poszalałam w moim ogródku. Padł mi jesienią jeden rododendron (zeżarły go ślimaki), to kupiłam teraz azalię, odporniejsza na mróz, łatwiejsza w utrzymaniu. To już moja druga. I migdałowca sobie jeszcze zakupiłam. Mam nadzieję, że nie zmarznie. W tamtym roku kupiliśmy dwa eukaliptusy i pomimo tego, że okryłam na zimę, chyba padły. Jednak zbyt egzotyczna roślinka. Za to narcyzy pięknie kwitną, lilie powschodziły, tulipany już się szykują do kwitnienia. Lubię swój ogród podobnie jak Ty. Praca w nim cieszy.
    A clematisy potrzebują okrywania na zimę?

    Odpowiedz
    1. socjoblozka Autor wpisu

      Nie, nie potrzebują. Tylko mają delikatne gałązki i koty przeciskające się przez kratkę, którą one porastają, notorycznie łamią, przez co góra usycha.
      W Twoim opisie też można odczuć uczucie jakim otaczasz swój ogród, więc pewnie rozumiesz mój żal za moim :)

      Odpowiedz
      1. anna

        Pewnie, że rozumiem. Muszę w takim razie kupić sobie taki „krzaczek”, bo ja mam z jednej strony od sąsiadów ścianę wielkich tui. Ładnie nie wyglądają od mojej strony, tutaj też jest płot i siatka, żeby kot nie przełaził i chciałam, żeby ta „ściana” ładniej wyglądała. Posadziłam już dwa miliny i dwa cytryniany chińskie, ale jeszcze jeden by się przydał, bo została mi spora przerwa pomiędzy nimi. Trudno to wytłumaczyć, ale mam nadzieję, że wiesz o co chodzi. ;)

        Odpowiedz
        1. ~socjoblożka

          Wiem co chodzi :) Mam też miliny w ogrodzie, strasznie szybko rosną ale w górę, nie na boki. Clematis akurat się rozrasta na boki i wolniej pnie się w górę

          Odpowiedz
    2. ~Matka Polki

      Hej Milenko,
      a ja ostatnio zawiesiłam oko na nasionach milina w Casto. Kupiłam oczywiście. Część wysiałam prosto do ziemi, część do doniczki. Ciekawe czy cokolwiek z niego będzie.

      Odpowiedz
      1. ~socjoblożka

        Nigdy nie wysiewałam milina, ale z doświadczenia wiem, że on jest strasznie żywotny. U mnie jest posadzony w złym miejscu, przy zbyt słabej siatce. Już kilka razy przewróciła się pod wpływem jego ciężaru i wiatru, więc chciałam go wykopać. Zrobiłam sobie sadzonki, które rozdałam bo sama miałam go już dość ale on odbił z jakiegoś korzonka już po miesiącu. Może więc wyrośnie szybko z nasionka :)

        Odpowiedz
  2. ~korek115

    Pamiętam te rośliny ze zdjęć, z zeszłego roku. Widziałam, że masz piękny ogród. A dziś tak czule o nim piszesz. Zazdroszczę Ci . Ja niestety, nie mogę się pochwalić ładnym ogrodem. Na żywioł pełno w nim stokrotek, tuje wokoło, kilka młodych drzewek owocowych, kilka krzewów porzeczek, parę malin.Mam kaliny i bzy, jaśminy i forsycje.Trochę kwiatków pod siatką i wzdłuż ścieżki.O nie specjalnie nie trzeba dbać. Z jednej strony domu posadziłam modrzewie, ale sypały u sąsiada…wycięłam, posadziliśmy świerki…które już są bardzo wysokie-ja nie wiem, kiedy to się stało!!! Dawniej- i też bacznie przyglądam się temu słowu z przodu-uprawiałam różne warzywa, jakie nam były potrzebne- a teraz- normalnie nie mogę nawet trawy skosić, bo nie odpalę sama kosiarki.Czekam więc,aż synowie przyjadą na święta.Ehhh Ty tak kochasz to, co robisz, że ja wiem, jak tylko stanie nowy dom- wokół niego zaraz pojawi się piękny ogród.

    Odpowiedz
    1. ~socjoblożka

      Też ładnie piszesz o swoim ogrodzie, choć twierdzisz, że to żywioł. Takie też są fajne, ważne, żeby lubić to miejsce. Dobrze, że masz krzewy owocowe. Ja mam ich teraz za mało i mój przyszły ogród będzie bliższy twojemu z tego… dawniej ;) Teraz nie mam miejsca na warzywa, a w nowym już mam zaplanowany ogród warzywny, owocowy i ozdobny ale w mniejszym stopniu niż teraz.
      Teraz wokół nowego domu jest pobojowisko, ale planuję jeszcze w tym roku rozpocząć prace w ogrodzie, rozplantować ziemię, ogrodzić teren, wytyczyć ścieżki, zrobić taras, aby przyszłej wiosny zakładać już ogród.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>