O tym jak nas słuchawka skłoniła do słuchania

        Uratowałam swoje małżeństwo. Mąż już był gotowy się ze mną rozwodzić ale dał mi jeszcze ostatnią szansę. A wszystko poszło o mój zwyczaj brania zimnego prysznica. Lubię na koniec mycia zrobić sobie lodowate bicze, taka rześka jestem po tym. Ale nie lubię jak mi strużka lodowatej wody spływa po wyciągniętej ręce, więc nie odwieszam słuchawki tylko układam na baterii. Któregoś ranka szykowałam na dole śniadanko dla dzieci i męża. Parzyłam mu jego ulubioną kawę i myślałam jaka ze mnie dobra żona, gdy nagle zszedł mąż i z lekkim uśmiechem oznajmił: „kocham cię, ale do szału mnie doprowadzasz tym prysznicem. Jak nie zaczniesz odwieszać słuchawki to chyba będę musiał się rozwieść”.
        No cóż, poważna groźba, pomyślałam i uznałam, że mężowi zmieniło się poczucie humoru. Żeby z takiej głupoty robić aferę, przesadza i na pewno żartuje. Zbagatelizowałam jasny komunikat, choć jestem specjalistą od komunikowania społecznego i nadal, perfidnie w mniemaniu męża, doprowadzałam go do szału. Kilka dni później rzuciłam się do męża z pianą na ustach, że nie szanuje mojej pracy. Nie dość, że sprzątam, piorę, gotuję to on jeszcze ze mnie chce psa tropiącego zrobić i mi specjalnie brudne koszule po całym domu zostawia zamiast wrzucić do kosza na pranie. „Nie masz pojęcia jak mnie to wkurza, gdy wyjmuję z pralki czyste rzeczy, idę rozwiesić a obok suszarki znajduję brudną koszulę” – wysyczałam. „A ty nie masz pojęcia jak mnie wkurza lodowata woda lejąca się po rękach, gdy odwieszam słuchawkę prysznica” – uciął mąż. Zaskoczył mnie, co on tak z tym prysznicem, przecież to drobnostka taka. Te rozrzucone koszule to dopiero problem. Mąż poszedł do pracy a ja zostałam ze swoimi myślami. Dlaczego on się czepia tak o ten prysznic, przecież nie lubię jak mi zimna woda leci po ręce, mógłby to zrozumieć. No tak, ale za to to jemu potem leci ta lodowata woda po rękach. Jakie to proste i oczywiste, nawet mi to powiedział ale ja byłam głucha, bo skupiona na swoich żalach. Od tego czasu zaczęłam odwieszać prysznic i nagle koszule trafiają do kosza na pranie.
        A jaki wniosek? Trzeba umieć mówić ale i słuchać. I tak mój mąż, jak na mężczyznę, wykazał się dużymi zdolnościami komunikacyjnymi, bo zazwyczaj koleżanki mi opowiadają, że ich partnerzy milczą a potem problemy urastają do gigantycznych rozmiarów i nagle mężowie wybuchają. Co prawda panie też tak mają. Choć one więcej mówią, a dokładniej to często sugerują i liczą, że facet się domyśli. Zapewne nasze małżeństwo nie rozpadło by się z powodu prysznica, ale bez wątpienia kolejne pretensje urastałyby do większych problemów. Dlatego warto jasno mówić co nas złości. Warto też docenić to, że druga strona mówi o problemie a nie się z nim zaszywa w sobie i oczekuje, że świat się domyśli. Być może ta rada jest dla wielu oczywista, jednak tak często zapominamy, że trzeba rozmawiać, dlatego warto ją powtarzać.
A teraz, gdy znowu znajduję jakieś rozrzucone ciuchy to straszę męża zimnym prysznicem z rana na poprawę pamięci.

30 myśli nt. „O tym jak nas słuchawka skłoniła do słuchania

  1. anna.a72

    Dobrze to napisałaś. Najważniejsza jest rozmowa i kompromis. :)
    I widzę, że u Ciebie zmiany graficzne nastąpiły. Nie wiem, czy ja dopiero zauważyłam, czy to nowość. ;)

    Odpowiedz
        1. anna.a72

          Zauważyłam już kilka dni temu, nawet zdjęcie mi już wpadło w oko, ale nie pisałaś o tym, więc nie chciałam być wścibska. :)

          Odpowiedz
    1. ~mama Maciusia

      bardzo miłe. A nowa szata jest w porządku. tylko jeśli mogę zasugerować: słowa „czyli moja nowa droga życia” z głównego bannerka napisz np. na biało. bo zlewają się z tłem.

      Odpowiedz
    1. socjoblozka Autor wpisu

      Przykład z życia i cały wpis celowo jest taki banalny, aby uwidocznić to, że czasem te banalne i lekceważone sprawy z czasem urastają do poważniejszych problemów.

      Odpowiedz
  2. ~Emma

    Hehe tak to już jest, że nasze własne niedociągnięcia wydają się być „drobiazgiem” a wady drugiej strony – poważnym problemem. Dlatego warto rozmawiać. Powiedzieć bez złości, co nas denerwuje. Druga strona może sobie nawet nie zdawać sprawy z tego.
    Cd. rozrzucania rzeczy, to problem dotyczy większości mężczyzn. Wygląda na to, że polskie mamusie nie uczą synków, żeby porządkowali swoje rzeczy. Mamusie zbierają ubrania synków, a potem muszą to robić żony.
    Zatem, apel do mamusiek – nauczcie synów, że miejscem na brudne rzeczy jest kosz w łazience.

    Odpowiedz
    1. socjoblozka Autor wpisu

      Ale nie tylko mamusie nie uczą, bo moi synowie akurat czerpią przykład z tatusia :) Ja się nagadam a oni i tak kopiują zachowanie taty, dlatego dla mnie to dodatkowo ważne, aby mąż był zdyscyplinowany w tej kwestii. Mam nadzieję, że synowe kiedyś mi podziękują za mój trud :)

      Odpowiedz
  3. ~kasia

    Zimny strumyk…hm…..Coś z tym prysznicem nie tak było…. Trzeba było po hydraulika zadzwonić i naprawić słuchawkę żeby woda nie leciała . No i po sprawie.

    Odpowiedz
  4. ~ila

    Bardzo często takie wyrzucanie błahostek przez mężczyznę przybiera na sile. Niestety, najczęściej to oznacza, że mąż zdradza i po prostu szuka pretekstu (świadomie lub nie) do usprawiedliwienia swoich poczynań żeby nie czuć się winnym. Niekoniecznie odejdzie, ale zdradza.

    Odpowiedz
    1. socjoblozka Autor wpisu

      Na szczęście mój mąż zarzucił mi tylko nie odwieszanie prysznica, więc chyba nie zdradza ;)
      Ale dziękuję za cenny komentarz.

      Odpowiedz
  5. ~tt

    Chciałbym mieć takie „problemy”. A moja jest gruba i przestała o siebie dbać. Moje słowa się nic nie liczą…

    Odpowiedz
  6. ~Aneta

    Żeby onet.pl promowal taka glupote? Nie czytałam nigdy nic tak absurdalnego. Maz, który wcześniej nie potrafil na to zwrocic uwagi i kompromis, chyba nie wiecie, co to slowo oznacza i w jakich sytuacjach. Bzdurny blog.

    Odpowiedz
    1. socjoblozka Autor wpisu

      Oj tam oj tam, już nie raz czytałam większe głupoty na głównej :) Ale życie to jedna wielka głupota, zawsze się znajdzie jakiś głupi temat. Starałam się lekko ironizować w tym wpisie, ale chyba za słabo ;)
      pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
  7. ~molly

    Sorry ale pierwsze co mi przyszło do głowy w czasie czytania tego wpisu to: co za głupia baba go pisała? I z czego tu się cieszyć że mężusio przestał się czepiać o prysznic. Przestał o prysznic to zaraz zacznie o coś innego skoro takie pierdoły są dla niego powodem do rozwodu. A czy tego ranka kiedy zrobiłaś mu śniadanie to podziękował ci za nie czy tylko dostałaś opiernicz za prysznic? Ja też mam męża który czepia się o byle pierdołę mimo iż wszystko ma pod nos podstawione i zrobione. Nigdy nie słyszałam dziękuję tylko wieczne pretensje i straszenie rozwodem. Też byłam głupia, ale zmądrzałam i mężusio się zdziwił bo to ja wniosłam o rozwód bo nie mam zamiaru marnować życia na usługiwanie mu i jeszcze znoszenie wiecznych dąsów. Mam nadzieję, że na swojej drodze spotkam jeszcze mężczyznę który doceni moje starania i będzie się troszczył też o mnie.

    Odpowiedz
    1. socjoblozka Autor wpisu

      Wiesz, wpis jest bardziej o tym, że ludzie bywają głusi na uwagi drugiej strony, gdyż tylko swoje problemy uznają za istotne. Mąż często mi dziękuje za moją pracę i daje mi dowody tego, że ją docenia. A „straszenie” rozwodem było takim lekkim żartem, abym zwróciła uwagę na to co mu przeszkadza, choć ja to zbagatelizowałam i skupiałam się na swoich żalach i pretensjach. Wpis jest o tym, że czasem pozostajemy głusi na jasne przekazy.
      Gratuluję decyzji o rozwodzie bo z osobą, która ma wiecznie pretensje i nie docenia czyjejś pracy też bym nie wytrzymała. Życzę, abyś trafiła na wartościowego partnera, dla którego chciałoby ci się odwieszać prysznic ;)
      pozdrawiam serdecznie

      Odpowiedz
  8. ~Smaczny Turysta

    Przeczytałem wpis, przeczytałem komentarze i doszedłem do jednego wniosku – nie umiemy ze sobą rozmawiać, a powiem więcej nie chcemy ze sobą rozmawiać! A przecież tak nie wiele potrzeba prysznic, koszula…

    Odpowiedz
  9. merybeeth

    wow – dla twojego męża – zadziałał tak, że otworzyły się tobie oczy…:) rozmowa jest najważniejsza….jeśli nie mówi się o problemach, tylko udaje się, że wszystko jest ok, to później przychodzi gorzkie rozczarowanie, kiedy słyszy się w jednym zdaniu – odchodzę, nie podoba mi się życie z tobą – ale jak? przecież nic nie mówiłeś…

    zapraszam do siebie na straconezycie.blogujaca.pl

    Odpowiedz
  10. Lunka1969

    Jak często wydaje nam się, że świat sprzysiągł się przeciwko nam. A tu wystarczy spokojnie pogadać, powiedzieć, co boli rzeczowo.Drobny sukces, ale cieszy , prawda?
    Pozdrawiam i przepraszam, że trafiam tu sto lat po twoich odwiedzinach na moim blogu:) Lepiej jednak późno niż nigdy, prawda? Pozdrawiam:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>