Dzienne archiwum: 7 czerwca 2013

Nie kupuj psa w worku

Moja sunia miała wczoraj postrzyżyny. Spotyka ja to szczęście dwa razy w roku. Piszę, że szczęście bo widzę, że gdy już bardzo zarośnie to jej to futro przeszkadza. Czochra się często, robią jej się kołtuny, musze ją codziennie czesać o ona lubi tylko na grzbiecie, przy reszce się denerwuje i kręci. A gdy wychodzi z nową fryzurą cieszy się jak szczeniak. Tylko mój młodszy syn się nie cieszy. Odprowadził ze mną Sabę do gabinetu, potem poszliśmy na zakupy i wróciliśmy po psa. Wchodzimy a tam taka śliczna „owieczka” siedzi. Na to mój syn w krzyk:
- Gdzie nasza Saba? – i biega po gabinecie, zagląda pod stół, za krzesło.
- Kochanie, to nasza Saba, tylko ma nową fryzurę – tłumaczę
- To nie moja Saba! Oddawaj naszą Sabę, słyszysz oddawaj – krzyczy zrozpaczony do psiej stylistki, która uniosła brwi ze zdziwienia
Pies podszedł do niego, trącił go nosem , ale to nie pomaga, syn wyszedł z płaczem, że to nie jego pies. W domu już ochłonął, obejrzał zdjęcia naszej suczki z różnych okresów i przypomniał sobie, że zmienia wygląd. Niebawem jedziemy nad morze i nowa fryzura była konieczna. Saba uwielbia chlapać się w wodzie a potem tarzać w piachu. Gdy ma dłuższą sierść od razu robią jej się kołtuny i nie ma siły aby wyczesać ten piach. Nie może potem spać w łóżku a to też uwielbia.
Moja sunia jest przygarniętym psem po przejściach i jest z tego powodu dość bojaźliwa, jest natomiast szalenie łagodna wobec dzieci. Jest najzwyklejszym kundlem, jednak czasem ludzie na ulicy pytają mnie co to za rasa i mówią, że jest śliczna. No fakt, ładna jest. Znam się na kynologii, od dziecka interesowałam się psami, więc czasem puszczam wodze fantazji i wymyślam nowe rasy, na przykład szorstkowłosy chart polski, płowy owczarek górski i moje ulubione, płochacz pasterski. To ostatnie idealnie do niej pasuje, bo się szybko płoszy. Czasem ci co się trochę znają na rasach zaczepiają mnie i mówią, że wyrośnięta jak na Polskiego Owczarka Nizinnego, albo, że nie widzieli jeszcze takiego kremowego Briarda, wtedy wyjaśniam, że to kundel, ale być może miał wśród przodków którąś z tych ras. Jednak teraz Saba jest w nowej stylizacji i niektórzy twierdzą, że to Sznaucer.
Żartuję sobie z tymi rasami, zupełnie mi nie zależy na rasowym psie w domu, choć bardzo lubię oglądać psy zgodne ze wzorcem. Podoba mi się wiele ras, dlatego nie potrafię wybrać tej jedynej i zdecydowałam się na miks. Ponadto uważam, że w sytuacji przepełnionych schronisk ludzie powinni w pierwszej kolejności adoptować psy potrzebujące. Nie tylko urocze szczeniaki ale starsze psy też. One trafiają do przytuliska z różnych powodów. Przede wszystkim nie one są temu winne, tylko głupota ludzi, którzy biorą psa i nie zdają sobie sprawy z obowiązków albo nie wysilą się, aby psu znaleźć nowy dom, gdy zmieni się ich sytuacja życiowa. Na mojej wsi często trafiają się porzucone psy. Zazwyczaj są przerażone, niestety bywa, że wpadają pod samochód gdyż starają się dogonić ukochanego pana, a jeśli przetrwają, to długo nie pozwalają sobie pomóc, bo są wystraszone i wierzą w powrót tego jedynego człowieka. Od kilku tygodni błąka się po naszej wsi piękna suka, ale przerażona, wiecznie kogoś szuka. Nasza gmina dba o bezdomne psy i już mają zorganizowany dla niej dom tymczasowy, ale nie sposób ją złapać. Nawet weterynarz miał ją usypiać specjalną rzutką, ale zwęszyła podstęp i dała dyla. Lecz były właściciel wiele sobie z tego nie robi, była dla niego problemem to ją wyrzucił. A wystarczyło trochę się wysilić, ogłosić ją w internecie, jest śliczna, w typie owczarka belgijskiego, szybko znalazłaby dom.
Niektórzy sądzą, że psy ze schroniska są jakieś spaczone skoro ktoś ich nie chciał, że na pewno pobyt w przytulisku wpłynął na ich psychikę. Jestem przekonana, że pobyt w takim miejscu wpływa na ich psychikę, ale psy potrafią odzyskać stabilność emocjonalną przy dobrej opiece. Ludzie chętnie adoptują urocze szczeniaki, jednak zachęcam również do przygarniania starszych psów. Rozumiem strach o wpuszczenie do domu psa o niewiadomej przeszłości i nieznanym charakterze. Jednak przy wielu schroniskach działają wolontariusze, którzy sukcesywnie znajdują psom domy tymczasowe, gdzie socjalizują je w rodzinnych warunkach i poznają ich temperament. Wówczas potencjalny chętny zna zachowanie psa i może dobrać czworonoga do swojego stylu życia. Sama specjalnie przygarnęłam odchowanego psa, aby wiedzieć jaki jest. Gdy bierze się szczeniaka, można w niewielkim stopniu ocenić czy będzie żywiołowy czy spokojny, bo każdy szczeniak jest energiczny . W przypadku psów rasowych znamy ogólną charakterystykę rasy ale trudno ocenić jaki nam się trafi egzemplarz. Kiedyś miałam owczarka, który nigdy się nie nudził, chciał stale pracować. Trzy godziny ganiania po łące a on nadal trącał mnie nosem i wyczekiwał zabawy. Byłam wtedy nastolatką i poświęcałam mu wiele czasu ale przerastało mnie to nieraz. Biorąc dorosłego psa, dowiemy się od jego opiekuna czy jest żywiołowy, energiczny czy raczej spokojny i spolegliwy. Będziemy wiedzieli czy jest typem sportowca czy kanapowca, czy złodzieja wystraszy, czy też przyjmie go wesoło. Ponadto wychowanie szczeniaka jest dość absorbujące, nie każdy początkujący właściciel ma też tyle umiejętności i potem bywa, że psu przykleja łatkę trudnego.
Zachęcam do przygarniania psów w potrzebie, natomiast jeśli ktoś bardzo pragnie psa określonej rasy, to zapraszam do renomowanej hodowli, zarejestrowanej w Związku Kynologicznym. Ludzie czasem mówią, że wolą kupić psa rasowego ale bez rodowodu, bo przecież papier do niczego nie jest im potrzebny, nie zamierzają wystawiać psa. Pragnę przypomnieć, że od ubiegłego roku handel psami i kotami pochodzącymi z niezarejestrowanej hodowli jest nielegalny. Nie jest to głupi przepis. Mnożenie zwierząt nie rasowych przynosi wiele dla nich szkody. O ile jestem jeszcze w stanie zrozumieć przypadki, że ktoś nie upilnował suczki i się zdarzyło, choć przy obecnej opiece weterynaryjnej i nagłaśnianiu zalet sterylizacji, to „wpadkę” uważam za przejaw ogromnej ignorancji. Jestem natomiast przeciwna mnożeniu zwierząt w typie rasy, gdyż każdy pies bez rodowodu, nie jest psem rasowym a jedynie w typie rasy. Istnieje przekonanie, że każda suczka powinna przynajmniej raz w życiu mieć szczenięta, aby spełnić się jako matka. Jednak weterynarze są innego zdania. Suczka czy kotka nie odczuwa stale potrzeby posiadania potomstwa a jedynie w okresie rozrodczym, kiedy kierują nią hormony. Sterylizacja niesie wiele zalet dla zdrowia zwierzaka a przede wszystkim ogranicza ogromną populację niechcianych zwierząt. Z tego tylko względu nie wolno dodatkowo mnożyć psów i kotów poza hodowlami.
Często zarzutem wobec hodowli jest wyższa cena psa i uważa się, że właściciele prowadzą hodowle głównie w celach zarobkowych. Jednak nie każdy ma świadomość ile kosztuje powołanie na świat rodowodowego szczeniaka. Przede wszystkim zakup rasowej suki, dobra karma, opieka weterynaryjna, badania wykluczające choroby genetyczne. Ale także koszty udziału w wielu wystawach, często zagranicznych, koszt wpisowego, przejazdu, noclegu. Gdy suka jest już championem, hodowca szuka odpowiedniego reproduktora, z najlepszym rodowodem, bez wad genetycznych i o odpowiedniej psychice. Często oznacza to wyjazd za granicę i kolejne koszty. Potem opieka weterynaryjna nad ciężarną a następnie nad szczeniakami. Koszty szczepień, rodowodu, czasem badań wykluczających wady zdrowotne. Biorąc pod uwagę wszystkie koszty, cena szczeniaka okazuje się nie być wcale taką wysoką. A w zamian mamy psa o sprawdzonym pochodzeniu, właściwej dla rasy psychice i mniej narażone na choroby genetyczne. Renomowane hodowle mnożą psy nie tylko ładne, ale też o odpowiednim charakterze gdyż to również jest brane pod uwagę przy ocenie psa przez sędziego. Ale przede wszystkim hodowcy dbają o dobór genetyczny, eliminowanie chorób. Obecnie w kynologii jest to wymóg pierwszoplanowy. Istnieje szeroka gama testów genetycznych oraz badań przesiewowych. Psy mogące obniżać jakość kolejnych pokoleń są sterylizowane i wykreślane z hodowli. Z psa hodowlanego stają się wyłącznie psem towarzyszącym. W przypadku właścicieli krzyżujących psy bez rodowodu praktycznie każdy z tych warunków zanika. Nie ma kontroli Związku Kynologiczne a przede wszystkim nacisku środowiska hodowców na dbałość o jakość. Jest całkowita samowolka, psy są mnożone po znajomości, w wąskim kręgu pokrewieństwa, bez kontrolowania ich zdrowia i charakteru. W efekcie rodzi się tani szczeniak, o niepewnym zdrowiu. W ten sposób powiela się typowe dla pewnych ras choroby jak głuchota, ślepota, wady serca i wiele innych. Cena kilku tysięcy złotych za psa rodowodowego ma swoje uzasadnienie w kosztach, natomiast kilkaset złotych jakie płaci się przypadkowym osobom, to czysty zarobek handlarza. Inaczej mówiąc, większość ceny psa rodowodowego pokrywa koszty wyhodowania psa, natomiast koszty handlarza są niewielkie i większość ceny stanowi jego zysk. Z tego punktu widzenia jednak jest różnica w tym za co się płaci. Zwłaszcza, że pies ma być członkiem rodziny i chcielibyśmy aby żył jak najdłużej.
Jednak jest jeszcze coś ważniejszego. Przyzwolenie społeczne dla niekontrolowanego mnożenia zwierząt prowadzi do powstawania pseudo hodowli, gdzie psy żyją w skandalicznych warunkach, suki są eksploatowane do granic możliwości. Psy często niedojadają, zdarzają się przypadki kanibalizmu. Wiele szczeniąt ginie z powodu złych warunków. Psy często są zdziczałe, o zwichrowanej psychice. A potem taki pseudo hodowca zabiera szczeniaki do ładnego domku i mówi, że to od ich suczki, bo chcieli ją raz dopuścić, aby się spełniła w roli matki. Albo pokazuje jakąś metrykę suki, twierdzi, że szczeniaki mają rodowód, ale ten jest ostatni i nie załapał się na metrykę. Niezła bajka, nie ma czegoś takiego. Każdy szczeniak może mieć rodowód, chyba, że nie spełnia wzorca rasy, to Związek Kynologiczny odrzuci go podczas przeglądu. Takiego szczeniaka hodowca sprzeda taniej, jednak w umowie zaznaczy, że pies ma być wysterylizowany i nie nadaje się do dalszej hodowli. Psy w typie rasy są sprzedawane bez żadnej umowy, to też podejrzane, bo nie ma żadnej możliwości reklamacji, gdy pies zachoruje po kilku dniach. A niestety bywa, że szczeniak z pseudohodowli ma tak słaby organizm, że umiera po kilku dniach. To straszna rozpacz dla nowych właścicieli, zwłaszcza gdy w domu są dzieci. Popyt generuje podaż, dlatego nie należy kupować psów o nieznanym rodowodzie.
Rozumiem, że wiele osób nabyło psa w typie rasy o nie do końca wiadomym pochodzeniu, kierując się dobrem szczeniaka. W sumie taki malec nic nie zawinił. Jednocześnie panuje też obraz hodowców jako tych co męczą psy wystawami, wykorzystują je tylko do zarabiania. Owszem, tak jak w każdej branży, pewnie znajdą się jakieś zakały, jednak hodowla psów to przede wszystkim hobby a nie biznes. Nieuczciwych hodowców szybko „wyłapią” ci zaangażowani i wyrobią im odpowiednią opinię. To jest dość hermetyczny świat, ludzie się znają, wymieniają poglądami i informacjami. Przy świadomości klientów i za wsparciem fachowych kynologów, rynek wykluczy oszustów.
Nie potępiam tych co kupili psa z tak zwanej domowej hodowli, kierując się dobrem psa, i nie znając w pełni tematu . Jednak proponuję refleksję nad tym. Sama poznałam te kwestie bardzo szeroko, mam w rodzinie hodowcę oraz angażuję się w pomoc potrzebującym zwierzętom. Przede wszystkim apeluję o adoptowanie bezdomnych psów i w żadnym wypadku nie mnożenie psów poza rejestrowanymi hodowlami. Nawet jak ktoś ma liczne grono chętnych na szczeniaki po jego suczce, to lepiej aby ci chętni adoptowali już żyjące i cierpiące w schronisku zwierzęta, jest ich ogrom do wyboru. A jak mawia moja koleżanka, psy rasowe są nudne, takie szablonowe, a każdy kundel jest nieprzeciętny, wyjątkowy. Gdy ktoś myśli o kupnie psa, zachęcam do wizyty w schronisku lub odwiedzenia stron adopcyjnych.