Tego misia

Byłam ostatnio z chłopcami w zoologicznym i trudno było im zrozumieć, że te wszystkie zabawki, to nie dla dzieci tylko dla kotów i psów. Ale chyba już mają początki zakupoholizmu, bo nie mogli wyjść ze sklepu bez jakiejś zabawki. Zgodziłam się po jednej dla psa i kota. Dla naszej wystraszonej suni wybrali jakiegoś szalenie piszczącego hot doga a dla kota malutką myszkę. Pies na dźwięk piszczałki nie chciał opuścić posłania, więc chłopcy uznali, że zabawka jest ich. Podejrzewałam, że tak samo będzie z myszką, bo nasza dziesięcioletnia kocica ostatnio uprawia tylko spanie na kaloryferze. Jednak myliłam się, dostała takiej werwy, że mieliśmy półgodzinne przedstawienie pełne popisów akrobatycznych. Chłopcy aż piszczeli z radości, na szczęście nie tak przeraźliwie jak ten nieszczęsny hot dog.
Pozostając nadal w tym temacie, przypomniała mi się historia, która miała miejsce kiedyś w sierpniu. Starszy miał wtedy niespełna trzy lata a młodszy półtora roku. Tuż po śniadaniu poszli do piaskownicy a ja zostałam w domu, aby co nieco ogarnąć, nastawić jakiś obiad i takie tam. Wiadomo o co chodzi. Zerkałam na nich co chwilę przez okno, widziałam, że bawią się grzecznie w piasku. Brama zamknięta, podwórko uprzątnięte, raczej nie powinno im nic zagrażać, ale czujność zawsze trzeba zachować. Za jakąś chwilę wpada do domu starszy i drze się:
- Mamo, mamo, chodź szybko. Mały ma miś.
- Co? Jak to miś? – dopytuję w biegu
- No miś. Ma w ręce miś.
- Kochanie, nie mówi się, że ma w ręce miś, tylko: ma misia.
- No ale mamo, on tą miś yyyyy tego misia znalazł na trawie.
- Co? Misia na trawie?
- Tak od kota ma tego misia – wyjaśnia syn a mi zaczyna świtać o co może chodzić.
Wychodzimy na taras i nie mam już wątpliwości. Młodszy syn trzyma w rączce zabitą mysz polną. Wstrząsnęły mną dreszcze, otrzepałam się i krzyczę:
- Rzuć to, rzuć. To jest be. Rzuć, proszę. Be.
Ale mały nie słucha, ogląda myszkę z każdej strony, ciągnie za łapkę, ogonek. Podstawia mi rączkę z myszką pod nos i chwali się znaleziskiem. Mną znowu wstrząsnęły dreszcze a mały się ze mnie śmieje.  Spędzamy tak dłuższą chwilę, namawiam go na wszelkie sposoby, aby odłożył nową „zabawkę” i w końcu ulega. Wyrzucam mysz za płot i biegniemy myć a raczej szorować ręce. Synek był zdegustowany postawą matki. Wyrzuciła mu taką fajną zabawkę. Dlatego nie mam się co dziwić, że niespełna dwa lata później wybrał sobie w zoologicznym do zabawy małą myszkę ;-)
 

12 myśli nt. „Tego misia

  1. ~Młoda Polka

    No ładnie :) dobrze, że ręce wyszorowane, mój Mąż po przyniesieniu myszy do domu dostał salmonelli. Z kolei ja z braćmi w dzieciństwie nałogowo odprawiałam msze pogrzebowe dla znalezionych martwych ptaków, myszy i żab, mama była przerażona :D Ale, wiesz jak czytałam, to w pierwszej chwili myślałam, że młodszy wygrzebał kupę, wszak w piaskownicy był, a tam takie skarby się zdarzają, mój znalazł wielgachnego, włochatego chrabąszcza, nie pałam miłością do robali, więc trzęsłam się jak galareta, piszcząc i tłumaczyć, że ma go wyrzucić. Naprawdę, my rodzice musimy mieć nerwy ze stali ;)

    Odpowiedz
    1. socjoblozka Autor wpisu

      Przy tej ilości kotów w naszej okolicy, piaskownicę regularnie zamykamy. Dzieciaki nie mają uprzedzeń i nie brzydzą się myszy, robali itp. Choć ostatnio młodszego pająk przestraszył, piszczał strasznie i potem nie chciał chodzić po podłodze. Oglądał sobie z bliska pajączka a ten nagle nie wytrzymał napięcia i zaczął zwiewać, przebierał szybciutko ośmioma nogami i małego to przeraziło. Zabawne to było.

      Odpowiedz
  2. ~ciotka klotka

    Przypomniała mi się sytuacja z mojego dzieciństwa. Miałam jakieś 5 lat, mój kuzyn 4. Byliśmy u dziadków na wsi. W pewnej chwili przed dom wyszedł dziadek, niosąc martwą mysz, która złapała się w pułapkę. – Dam ją kotu, niech zje – powiedział. Na to babcia – No coś ty, kot zdechłej nie zje! Na to mój kuzyn – Daj mi, ja ją zjem! Do tej pory robi mi się słabo na samą myśl, że można w ogóle wpaść na taki pomysł :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>